Lato w pełni więc wyciągam z dna szafy swoją niezawodną sukienkę, która pamięta jeszcze młode lata mojej Mamusi. Tylko, z taką różnicą, że ona tę sukienkę nosiła długą do kostek a ja ją zbezcześciłam, obcinając ją. Troszeczkę żałuję ale tak też jest przepiękna.
W następnym poście pokarze Wam teczkę z filcu na laptopa przy której robieniu jakże by inaczej posklejałam się superglutem tudzież kropelką i chodzę 2 dzień z palcami jak płetwami. Był ubaw.
Sukienka- no name
pasek- Stradivarius
teczka- Parfois
Enjoy!
.jpg)