Przyciski społecznościowe dostarczyły profilki.pl

28.12.14

Jak dbam o włosy.

Od jakiegoś czasu zabierałam się do zrobienie notki właśnie na temat włosów. W ciągu ostatnich 3 lat przeszły przeze mnie naprawdę dużo.  Ostatnio totalnie się zbuntowały po moich siwych eksperymentach. Zaczęłam szukać pomocy w sieci i tak trafiłam na świetnego bloga Anwen. Wiem, że wiele z Was już ją zna ale dla mnie to odkrycie tego roku ;)

Czym zniszczyłam swoje włosy? Chyba to wypunktuje:

  • swoje włosy mam koloru średni blond, marzyłam o jaśniutkim więc co miesiąc masakrowałam je Garnierem super jasnym nr 111
  • mam z natury włosy lekko falowane, czego nie znosiłam więc a jakże codziennie przypiekałam je prostownicą
  • przy codziennym prostowaniu i suszeniu nie używałam zupełnie nic do ochrony, nie chciało mi się używać spray ochronnego, odżywek czy chociażby przystopować z prostownicą
  • dodatkowo darłam włosy szczotką z ostrymi końcówkami, na siłę, po myciu ( o zgrozo! )
  • przez to też między innymi włosy wypadały mi garściami ( i przez studencki tryb życia)
  • W sierpniu postanowiłam spełnić swoje wieloletnie marzenie o posiadaniu srebrnych włosów i tu zaczęły się prawdziwe tortury dla mojej czupryny: rozjaśniłam, malowałam siwymi, gołębimi odcieniami, płukałam w srebrnej płukance z Deli, która mega wysuszyła mi włosy, prawie na wiór, punkt kulminacyjny moja głupota osiągnęła gdy poszłam za radą z jakiegoś forum internetowego i szampon niwelujący żółte odcienie  z Joanny ( ten o fioletowym kolorze) trzymałam parę razy na głowie po 30 minut. Myślicie, że zniwelowałam żółtawy kolor? Ha! Nie! Otóż moje włosy, które były jaśniejsze partiami po farbowaniu odcieniem gołębim po tym szamponie stały się fioletowe, miejscami niebieskie, a w dziwnym świetle nawet i zielonkawe.Zgroza.
Mimo wątpliwego uroki mojej fryzury teraz postanowiłam nie farbować ( zafarbować koloru innym?), nie prostować nie suszyć i nie moczyć w dziwnych płukankach drogeryjnych moich włosów. Postanowiłam zaczytać się w radach Anwen i jak na razie jestem zachwycona. Po miesiącu olejowania i innych zabiegów już czuję że moje suche, łamliwe włosy lepiej już wyglądają.


Co robię:



  1. Myję zwykłym szamponem Bambino.
  2. Piję codziennie siemię lniane ( nie tylko włosy się bardziej błyszczą ale rosną szybciej paznokcie, włosy i ogólnie nawet skóra jest nawilżona)
  3. Na 2 godziny przed myciem nakładam na zmoczone włosy oleje pod czepek i ręcznik ( używam zamiennie olejku Bambino, kokosowego albo lnianego) po czym włosy myję i 
  4. Spłukuję wodą przegotowaną z cytryną
  5. 2 razy w tygodniu nakładam na głowę na 40 min glutka z siemienia lnianego pod ręcznik, po czym delikatnie płuczę
  6. Bywa, że i glutek z siemienia rozrzedzam odrobiną wody i spłukuję tą miksturą ostatni raz włosy po myciu szamponem.
  7. Dodatkowo nakładam po każdym myciu zależnie od humoru włosów: jedwab/Latte z Hebe/ Ziaja maska/ 
  8. Raz na tydzień nakładam na 2 godziny maskę z 2 żółtek, olejku rycynowego i cytryny.
  9. Raz na 2/3 tygodnie laminuję je. Co to znaczy? Po prostu 2 łyżeczki żelatyny mieszam z 1/3 szkalnki wrzątku i czekam aż do zgęstnienia i przestygnięcia.  dodaje do niej troszkę odżywki najzwyklejszej na świecie, mieszam łyżką.Nakładam na włosy pod czepek na 40 minut. Zmywam letnią woda. MAGIA. Włosy są mocne, lśniące, gładkie bajka! Efekt utrzymuje się 2 tygodnie u mnie.


Jeśli znacie jakieś sprawdzone sposoby na mega nawilżenie włosów to chętnie wypróbuję!

Długa droga przedemną ale mam zamair nie poddawać się i doprowadzić moje włosy do super kondycji ;)





Moje włosy z przed 5 lat:



 Po obcięciu, to te które tak zatyrałam i obecnie są w gorszym stanie niż mogłam sobie wyobrazić.

























20.12.14

Butelkowa zieleń


Dziś dość banalnie i skromnie. W roli głównej płaszcz oversize w kolorze butelkowej zieleni upolowany w SH. Do tego usta również znaleziona w SH oraz prosty kapelusz i botki na słupku.